wtorek, 12 lipca 2016

Andrzej Wołosewicz

Postscriptum

Nie mam konta na Facebooku. Miałem przez chwilę. W spóźnionym owczym pędzie założyłem je ze cztery lata temu, ale zlikwidowałem niemal od razu. Te tabuny znajomych i znajomych znajomych i znajomych znajomych znajomych itd., których wcale nie znam i nie ma ochoty znać, te nowe zdjęcia starych znajomych – istna plaga! Skąd ten zbiorowy ekshibicjonizm? Zupełnie tego nie rozumiem, wcale mnie to nie kręci. Jestem w stanie to zrozumieć u młodzieży z którą pracuję, ale ona ma lat 14-17 a nie 30+, 40+ czy 50+. Myślałem, że się z tego wyrasta, a tu nie można otworzyć skrzynki pocztowej, by nie dostać wieści, że właśnie Antek, Ania, Zbyszek czy Wojtek wrzucili nowe zdjęcie do sieci. Dla mnie to jakiś żenujący wymiar kontaktów. Owszem, po uwadze Zbyszka Joachimiaka, że Facebook pozwala szybko się zintegrować w ważnych sprawach, zadziałać sprawnie wobec dobrych i potrzebnych inicjatyw, uznałem go (tego Facebooka) za pożyteczne forum. Gdyby nie to, że ową pożyteczność od razu oblepiają owi ekshibicjoniści, jak ongiś stonka ziemniaki.   CZYTAJ CAŁOŚĆ