wtorek, 7 marca 2017

Kultura nie jest obowiązkowa

Myślenie - też nie?


W tekście a propos zamieściliśmy podstępną tezę "Nikt nie będzie mieć najmniejszych wątpliwości, że ten, kto zaaprobuje PSL-owski pomysł "taniej książki", uczyni to z interesownych pobudek."
I zdania nie zmieniamy.
  





Ministerstwo Kultury rozpoczęło prace nad ustawą o jednolitej cenie książki. W założeniu nowe prawo ma uratować małe księgarnie i naprawić rynek wydawniczy w Polsce. Czy stanie się tak w rzeczywistości?

Wicepremier i minister kultury PIOTR GLIŃSKI poparł ustawę o jednolitej cenie książki, forsowany przez Polską Izbę Książki. Zmiany w prawie miałyby zagwarantować, że w dniu premiery określony tytuł kosztowałby tyle samo we wszystkich księgarniach w kraju. Cena książki byłaby zamrożona przez pierwszych 12 miesięcy sprzedaży.


Według lobbujących za nową ustawą księgarzy, miałaby ona znacząco pomóc mniejszym punktom sprzedaży książek i umożliwić im konkurencję z dużymi sieciami i sklepami internetowymi. Ustawa o jednolitej cenie książki w teorii ma okazać się także lekarstwem na sytuację na polskim rynku wydawniczym, w której najmniej na książce zarabia jej autor, a najwięcej dystrybutorzy.


Przeciwnicy pomysłu podnoszą jednak, że wprowadzenie jednolitych cen prawie na pewno spowoduje podrożenie książek, a co za tym idzie - spadnie i tak już niski poziom ogólny czytelnictwa. Jako przykład negatywnego oddziaływania ustawy podają przykład - zbliżonego do polskiego - rynku czytelniczego we Włoszech. Resort kultury nie zważa jednak na głosy sprzeciwu i podaje krótki termin na konsultacje społeczne.


Wicepremier Piotr Gliński potwierdził potrzebę dalszych pilnych prac nad projektem oraz poprosił o przekazanie do resortu przez przedstawicieli środowisk związanych z polskim rynkiem książki i czytelnictwem uwag w sprawie ustawy w ciągu dwóch tygodni” – głosi komunikat Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.