środa, 19 kwietnia 2017

STANISŁAWA PRZYBYSZEWSKA

OCZYMA ZWYKŁEGO CZYTELNIKA 
 

KRYSTYNA HABRAT 

 

O Stanisławie Przybyszewskiej dowiedziałam się wcześniej niż o jej słynnym ojcu Stanisławie Przybyszewskim i o Młodej Polsce. Jako dziecko uczyłam się czytać na oprawionym roczniku „Tygodnika Illustrowanego” (pisownia ówczesna) z 1933 roku, który jakimś cudem przetrwał zawieruchę wojenną i kilka przeprowadzek. Kładłam się z tą wielką i ciężką księgą na dywanie, a liczyła 1034 stron (w prenumeracie - numeracja ciągła) i podczytywałam tu i tam o sprawach które mnie zaintrygowały. Choćby reklama wymyślonego już wtedy leku raz na zawsze zwalczającego łysinę. Jak to? - myślałam - dlaczego jeszcze mój tato, skrywa wstydliwie "wysokie" czoło?