piątek, 2 lutego 2018

Cholernie Prosta Sprawa

czyli

Wszystkie nasze mroczne...


Stoisz w sklepie w kolejce do kasy, lustrujesz puszki z zielonym groszkiem, czekoladopodobne czekolady, piwo z bydlęcej żółci i spirytusu, znudzony oceniasz cycki młodej laski przed tobą, opakowania gum do żucia i paczki kondomów o różnych smakach, jedziesz tramwajem, autobusem, pociągiem czy samochodem i zupełnie niespodziewanie zalewa cię wodospad wspomnień, obrazów i myśli o które byś się nie podejrzewał. A to to, a to tamto, rozumiesz. Fontanna wczoraj, dziś a nawet jutro, budowanego z tych dziś i wczoraj. Kiedyś siedziałem na kiblu patrząc tępo w ścianę z kafelków w kolorze brudnego indyjskiego różu Hari Krishna, Hari Krishna i raptem przypomniał mi się Kundera a właściwie nie Kundera tylko Nieznośna Lekkość Bytu. Boże ty mój jedyny to jest styl! Ale Nobla dali Seifertowi, nie jemu. Polityka. Nie tylko Nobla mu nie dali, próbowali zrobić z niego agenta STB, że niby kapuś. No i skąd mi ten Kundera do głowy raptem w kiblu? Hari Krishna, Hari Krishna to tak, to rozumiem: kafelki w kolorze brudnego indyjskiego różu.

(...) Tak... takie wspominki mógłbym snuć do usranej śmierci... Wlecze się za mną to gówno peerelu jak niewidzialna pępowina która mnie łączy bardziej z wczoraj niż z tudej. Jasne, trzeba z żywymi naprzód ale nie każdemu się ta sztuka udaje, panie ładny. Mnie się nie udaje, zawsze jakieś coś mi przypomni albo po grani, po grani, naznaczeni, potępieni i sprzedani albo ten jego tekst z Kasandry, że są ludy co dojrzały do śmierci z rąk ludów niedojrzałych do życia... Jezu nazareński, jak to się stało że Jacek wydał Tunel akurat w Tower Press? Nie wiedział że Edwin Myszk był agentem? Kaczmar wydający swoje teksty u esbeka, czy to nie rechot losu? Mówią że to dlatego, że się kolegował z Antkiem Pawlakiem który wtedy pracował u Myszka a poza tym ten jego rak przełyku, wiara czyni cuda a oni poza książkami handlowali vilcacorą, za niezłą kasę wciskając ludziom kit że zioło uzdrawia jak sam Jezus a wiadomo że człowiek w obliczu śmierci uwierzy nawet w leczniczą moc psiego gówna, nie? Kaczmar u Myszka... A kto wtedy na sto procent wiedział who is who? To nasz, pewny człowiek. He he, nasz, nasz. Albo ichni.

DALEJ