wtorek, 18 grudnia 2018

Rubikon

Ongi tłumaczył siebie ze wszystkich popełnionych zarzutów na język zrozumiały tylko dla kurzu i ciszy a teraz zagarniał pyliste wspomnienia węsząc przewidywany chłód. Zaiste, przekroczył Rubikon samotności albowiem między cedrową powałą a mahoniowymi drzwiami gadał do parującej retorty.
- O! krzyknął we wtorek na widok iskry słońca opadającej na kopuły złotoblachej cerkwi a schludne - No! w piątek spleśniałej gomułce koziego sera i podreptał w kierunku urynału by podzielić się ze strumykami, rzekami, morzami i wszechoceanami esencjonalną esencją libido wytryśniętego siebie.   DALEJ