Joseph Brodsky



Wielka elegia dla Johna Donne'a


John Donne już śpi. Śpi mocno cały świat.

Posłanie, strop, obrazy, krzesła, ściany,

zasuwy, haki, szafa pełna szat,

zasłony, świeca, kredens, stół, dywany.

Śpi cały świat. Karafka, szklanka, nóż

i chleb, fajanse, kryształ, stół, zastawa,

bielizna, zegar, nocnik, w kącie kurz,

drzwi, szyba, stopnie schodów. Noc nastała.

Nastała noc. W kącikach, w oczach, w drzwiach,

w oracji ułożonej, w słowach, w świecy,

w szpargałach, w papierzyskach, w szczypcach, w drwach,

w popiele zimnym, w węglach, w każdej rzeczy.

W pończochach, w kamizeli, w głębi snu,

za lustrem, w cieniu, w łóżku, w dzbanku z miską,

w oparciu krzesła, w krucyfiksach, w dwu
bamboszach, w miotle, w progu. Śpi już wszystko.

IDŹ TAM

WEJDŹ TUTAJ